W Japonii istnieje niezwykła sztuka naprawiania tego, co rozbite — kintsugi. Gdy pęknie ceramiczna miska, nie wyrzuca się jej. Składana jest z powrotem, a pęknięcia wypełnia się złotem. Powstają w ten sposób niepowtarzalne linie, które nie maskują zniszczeń, lecz je podkreślają. To piękny symbol — uznanie, że to, co zostało uszkodzone i ma swoją historię, może stać się jeszcze bardziej wartościowe.
Z ludźmi jest podobnie.
Wszystko, przez co przeszłaś/przeszedłeś. Wszystkie trudy, zakręty, momenty zawahania, rozczarowania, zmiany. One nie czynią Cię słabszym. Choć czasem możemy tak się czuć — przytłoczeni, „niesprawni", poobijani — to właśnie te doświadczenia tworzą mapę naszej siły. To od nas zależy, czy potraktujemy je jak rysy… czy jak złote żyłki.
W nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, w którym pracuję, nie skupiamy się na „sklejaniu" człowieka z powrotem do dawnego stanu. Wierzymy, że nie trzeba wracać do tego, co było, żeby ruszyć naprzód. Zamiast rozkładać na czynniki przeszłość, szukamy tego, co działa — nawet jeśli to coś drobnego. Czasem wystarczy jeden krok, jedno pytanie, jedno „złote połączenie", żeby odzyskać sprawczość.
Nie jesteś zniszczona/zniszczony nie do naprawy. Masz prawo się zatrzymać, zebrać siły, popatrzeć z czułością na to, co już za Tobą — i ruszyć dalej. Twoje blizny mogą stać się Twoją siłą. Odznaką odwagi. Dowodem, że przeszłaś/przeszedłeś wiele — i nadal idziesz naprzód.
Nikt z nas nie ma idealnego życia. I nikt nie musi mieć. Możemy natomiast zdecydować, że nasze doświadczenia będą miały znaczenie. Że nadamy im sens. Że nie będziemy się ich wstydzić — lecz z czasem, z pomocą, z troską — zobaczymy w nich coś, co nas wzbogaca.
Jeśli czujesz, że chcesz o tym porozmawiać — jestem obok. Pracuję w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach, z szacunkiem do Twojej historii, wrażliwości i tempa.
